czwartek, 20 stycznia 2011
Fasolka po bretońsku

Chyba nie ma drugiego takie dania, o którym jak pomyślę, to od razu robię się głodna. Wiadomo, porcja fasolki to ogromna ilość kalorii, więc nie jest to najwyższej jakości danie dietetyczne. Ale kiedy za oknem jest szaro, bure muldy śniegu tylko przypominaja o krótkiej chwili, gdy spadające płatki śniegu zamieniają świat w tajemniczą, bialo obramowana krainę, to czy nie warto poprawić sobie nastroju porcją ciepłej, sycącej fasolki?

Wiem, że to dość pospolite danie i każdy ma swój, wyniesiony z domu przepis, ale jakby ktos szukał drobnych zmian w swoich recepturach, polecam skorzystać z tego.

Przepis mojej mamy, nieco zmieniony. Z podanych niżej składników wychodzi 6-8 porcji.

Składniki:

  • 400 g białej fasolki (np. Piekny Jaś)
  • 150 - 200 g wędzonego boczku
  • 300 - 400 g kiełbasy (ja najczęściej używam podwawelskiej lub śląskiej)
  • 4-5 łyżeczek koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka musztardy (najlepiej sarepskiej)
  • 1 łyżeczka majeranku
  • 1/2 łyżeczki cząbru
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1-2 liście laurowe
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • kilka ziaren czarnego pieprzu
  • ew. sól do smaku (ja nie używam, bo boczek jest wystarczająco słony)

Sposób przygotowania:

Dzień wcześniej namoczyć fasolkę w wodzie. Wiem, że są dwie szkoły gotowania moczonej fasolki, ja przed namoczeniem myje fasolkę i w tej samej wodzie, w której namoczyłam, robię "zupę". Jeśli jednak ktoś uważa, że powinno sie wodę wymieniać, niech tak robi (o ile wiem, w przypadku białej fasoli nie jest to konieczne).

Następnego dnia do namoczonej fasolki, dodać boczek w całości, liscie laurowe, ziele angielskie i pieprz. Zagotować. Zmniejszyc ogien i zostawić całośc na około 1 godzinę. W tym czasie fasolka powinna zmieknąć (nie rozpadać się), a boczek odda cały smak wywarowi.

Po tym czasie wyjąć mięso, pokroić w kostkę (uwaga, gorące!), dodać do zupy. To samo zrobić z kiełbasą. Wszystko razem powinno podgotować się z 5 minut.

Na koniec dodać koncentrat pomidorowy - powinien zabarwić wodę na blady odcień czerwieni i zmienić nieco smak wywaru. Trzeba tu jednak uważać, bo za dużo koncentratu spowoduje, że wywar zrobi się kwaśny. Dalej dodac musztardę, majeranek, cząbek, paprykę, zamieszać, doprowadzić do wrzenia. I gotowe :)

wtorek, 11 stycznia 2011
Zupa z soczewicy

Pozostając w brytyjskich klimatach (poprzednio pisałam o Nigelli i chyba długo z tego tematu nie wyjdę), postanowiłam zrobic zupę zapronowana przez Jimiego Olivera w ostatnim (styczeń 2011) numerze "Kuchni". Zupa jest bardzo sycąca, jak zwykle w przypadku tego typu potraw, łatwa i szybak do zrobienia. W sam raz na zimowy obiad.

Składniki:

  • 6 plastrów wędzonego boczku
  • 2 czerwone cebule
  • 2 marchewki
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 2 ząbki czosnku
  • oliwa
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 1/2 suszonej papryczki chilli
  • 200 g soczewicy (może być mieszanka czerwonej i zielonej, ja użyłam tylko czerwonej)
  • 1 litr bulionu
  • 1 puszka fasoli cannellini (ja miałam w zapasie zwykłą białą fasolę)
  • natka pietruszki

Sposób przygotowania:

Pokroić boczek w drobna kostkę. Podobnie postąpic względem cebuli, marchewki, selera i czosnku.

W garnku o grubym dnie rozgrzać troche oliwy, wrzucić boczek. Smażąc na średnim ogniu poczekać, aż wytopi sie tłuszcz. Dodac wtedy pokrojone warzywa (cebulę, czosnek, marcew, seler) oraz tymianek.

Po około 15 minutach (może wczesniej - w zależności od tego jak grubo pokroiło sie warzywa), warzywa powinny byc miękkie. Dodać wtedy soczewicę, zalać bulionem. Doprowadzić do wrzenia i gotować tyle czasu, ile wymaga soczewica. Ja użyłam jednego gatunku wymagającego 7 minut, ale jeśli jest to mieszanka to wg rad zawartych w przepisie, należy wybrać najdłuższy czas gotowania spośród obu gatunków.

Po tym czasie dodać odsączona fasolę. Jeśli zupa będzie zbyt gęsta, rozrzedzić ją wodą. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogien i gotować przez kolejne 10 min. Na koniec doprawić solą i pieprzem do smaku.

 

Tagi: soczewica
15:10, karolah19 , Zupy
Link Dodaj komentarz »
Pomidorowe curry z ryżem

Od świąt juz troche czasu upłynęło, więc czas zacząć testować jeden z prezentów, który znalałam pod choinką - nową książke Nigelli - "Kuchnia - przepisy z serca domu". To moja druga pozycja tej kuchennej celebrytki (chociaz nie do konca jestem pewna czy to określenie pasuje - w Polsce kojarzy sie nieco pejoratywnie). Mam już "Lato w kuchni przez okragły rok", ale tylko kilka razy skorzystałam z przepisów tam zamieszczonych (moze dostając ją nie dorastałam do przepisów - chyba czas ponownie ją przejrzec ;)).

"Kuchnia" wydaje się zupełnie inną propozycją - z prostymi, przystępnymi, a zarazem wygladającymi wyrafinowanie, przepisami. Do tego ten wstęp - ciąglę nie mogę sie otrząsnąć z tego, że Nigella umieściła maszyne do wypieku chleba w "galerii niesławy kuchennych gadżetów". Dla mnie ta maszynka to jeden z najuzyteczniejszych "gadżetów" - juz zapomniałam ile trzeba siły włozyć w przygotowanie ciasta drożowego, bo tu wszytsko wrzucam do maszyny i sama za mnie robi ;) Może to podejscie wynika także z tego, że nie znalałam w książce żadnego przepisu na ciasto drożdżowe. Bo i ja nie używam maszyny do pieczenia chleba jako wypiekacza chleba.

Ale wracając do przepisów - podoba mi się układ książki, indeks przepisów ekspresowych, dobre rady dotyczące organizacji kuchni, choć co niektóre są typowo brytyjskie (maślanka czy mąka samorosnąca). Na pewno wypróbuje wiele z zaproponowanych w książce przepisów. A to pierwsze z nich - wyjątkowo (jak na Nigellę), bez mięsa. I do tego danie ekspresowe ;)

Skladniki:

  • 2 łyżki oleju lub oliwy do smażenia (w książce jest zaproponowany olej rzepakowy tloczony na zimno, ale z doświadczenia wiem, że nie da sie na nim smażyć, bo w wysokiej temperaturze się zaczyna palić - może Nigelli chodziło o inny olej od tego, który można kupić w Polsce, a nadaje się np. do sałatek?)
  • 2 cebule
  • 1 łyżeczka soli morskiej (lub 1/2 zwykłej)
  • 4 ząbki czosnku
  • 1kg pomidorków koktajlowych
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka angielskiej musztardy w proszku (za "Lato w kuchni..." - mozna przygotować proszek samemu - 20 g mielonej żółtej gorczycy wymieszać z 1/2 łyżeczki zmielonej czarnej gorczycy, dodać 1,5 łyżeczki kurkumy dla koloru i szczypte pieprzu cayenne - ja gorczycę dałam w równych proporcjach (po 1 łyżeczce), wszytsko ugniotłam razem w moździeżu i do potrawy wykorzyslałam jedną łyżeczkę, reszte zachowałam na przyszłość)
  • 1 łyżeczka ostrego chilli w proszku
  • 1 łyżeczka przyprawy Garam Masala
  • 200 g mrozonego groszku

Przygotowanie:

Cebule, czosnek obrać i drobno pokroić. Pomidorki koktajlowe podzielić na połówki, groszek ugotować i odcedzić.

Na patelni rozgrzać olej, wrzucić cebule, posolić. Cały czas mieszając, dusić na małym ogniu około 7 min. Po tym czasie dodać czosnek, pomidory i przyprawy. Mieszankę warzyw dusić przez 15 min.

Dodać groszek, wymieszać i dusic dalej wszystko razem przez kolejne pięć minut.

Podawać z ryżem (ja do ugotowanego ryżu wmieszałam szczypiorek dla koloru i smaku, w oryginale jst ryz kokosowy, ale się na niego nie zdecydowałam - może następnym razem, wtedy uzupełnię ten wpis o ten dodatek)

wtorek, 04 stycznia 2011
Piernik świąteczny, ucierany

Tak, tak - trochę po czasie, ale stwierdziłam, że jak go teraz nie wpisze, to kolejna szansa będzie prawie za rok. A może w przyszłym roku zrobię inny piernik i przepis ten nigdy nie pojawiłby sie na tych stronach?

Przepis z Mojego Gotowania, tego samego, z którego wziełam przepis na Orzechowe całuski.

Składniki:

Ciasto:

  • 150 g miodu
  • 50 g masła
  • 100 g cukru
  • przyprawa korzenna
  • 1/2 szklanki ukwaszonego mleka
  • 1 łyżeczka sody
  • 2 jajka
  • 250 g mąki
  • 50 g rodzynek
  • 50 g posiekanych orzechów wloskich

Dekoracja:

  • tabliczka gorzkiej czekolady
  • kilka łyżek śmietany kremówki (niekoniecznie)
  • kilka połowek orzecha wloskiego

Przygotowanie:

Miód, masło, cukier, przyprawę do piernika podgrzać na małym ogniu do połączenia składników, cały czas mieszając. Ostudzić.

Mleko ukwaszone wymieszać z sodą, dodać z jajkami, mąka do ostudzonej masy miodowej. Dokładnie wymieszać. Na koniec dodać oprószone w mące bakalie.

Piec ok. 60 min. w temperaturze 170 st. C. Po 20 minutach naciąć rosnące ciasto wzdłuż na głębokość ok. 1 cm.

Wystudzone ciasto udekorować polewą z rozpuszczonej na parze wodnej czekolady z dodatkiem kremówki (mi została z innego ciasta, szkoda by było by sie zmarnowała, na ogół rozpuszczam tylko czekoladę i nią ozdabiam ciasta. Ale kremówka dodaje gładkosci i łatwiej nakłada się na ciasto, zwłaszcza na boki). Na wierzchu ułożyć połówki orzecha.

Na zdjeciu ciasto gotowe do transportu, dlatego o ładnej ekspozycji nie było mowy ;)

ps. Często w przepisach znajduje informację, że czekoladę można rozpuścić w kąpieli wodnej (bądź jak ja na to mówię - na parze) lub w mikrofali. Jak zrobić to drugie? Jak ostatnio próbowałam, spaliłam czekoladę. Koszmarny zapach! Jeśli to ktos przeczyta i wie jak to zrobić, prosze o komentarz z instrukcją.

środa, 22 grudnia 2010
Kafelki czyli świąteczne łakocie III

Święta kojarzą mi się z zapachem cynamonu, goździków, miodu, orzechów laskowych i włoskich , a także aromatem słodkich cytrusów i migdałów, marcepanu. Dlatego też uznałam, że kolejny przepis musi uwzględniac nie wykorzystane wcześniej składniki. I tak powstały kafelki. Właściwie miały to być "pomarańczowe gwiazdki", ale jeden, mający wpływ na ciąg dalszy błąd, zmienił gwiazdki w kafelki. Oto mój wkład w tworzenie przepisów ;)

Ciasteczka są bardzo kruche, ale za to tak się rozpływają w ustach, że jak się zje jeden, nie można sie oprzeć kolejnemu :)

Składniki:

  • 4 białka
  • 200 g cukru
  • starta szkórka z 2 pomarańczy
  • 400 g mielonych migdałów
  • 2 łyżki likieru pomarańczowego (ja pominęłam, bo nie miałam, w zamian dodałam aromatu pomarańczowego)
  • 100 g cukru pudru
  • szczypta soli

Przygotowanie:

Trzy białka ubić z solą na półsztywno. Dodać cukier, ubijać do rozpuszczenia. Następnie do błyszczącej piany dodać 300 g migdałów, likier/aromat, skórkę pomarańczową. Wymieszac i odstawić na noc w chłodne miejsce.

Na papier do pieczenia wysypać część pozostałych migdałów, wyłożyć na nie część schłodzonej masy, rozpłaszczyc, posypać kolejną częścią migdałów, przykryć drugim papierem do pieczenia i rozwałkować. Czynność powtórzyć do wykorzystania całej migdałowej masy. Razem z papierem mrozić min. 1 godzinę.

(W przepisie było na grubość pół centymenta, moje placki były duzo cieńsze i dlatego nie gwiazdki, tylko kafelki wyszły ;)).

Po tym czasie wyciągnąć mrożoną, rozwałkowaną masę. Delikatnie sciągnąć górny papier do pieczenia. Jeśli nie rozwałkowało sie zbyt cienko, można użyć foremek do wycinania gwiadek lub innych kształtów, przełożyć je na nowy papier do pieczenia. Jeśli jednak ktoś postąpi jak ja, zostawić rozpłaszczona masę na drugim papierze. Po upieczeniu i tak ładnie odejdzie od papieru.

Czwarte białko ubic na półsztywno ze szczypta soli, dodać cukier puder, ubijać do osiągnięcia błyszczącej i sztywnej piany. Posmarować nią wycięte kształty lub płaskie placki.

Piec 20 minut w temeperaturze 150-160 st. C (polecam po 15 minutach włączyc termoobieg).

Ostudzone ciastka lub pokrojone placki na kafelki (bardzo sie kruszą) przechowywac szczelnie zamknięte, aby niezwilgotniały i straciły kruchość i smak.

Może nie wyglądają imponująco, ale za to smak ich rekompensuje poświęcony czas i popełnione błędy ;) Przepis wzięłam ze "srebrnej puszki" z przepisami. Na osobnych kartonikach, w praktycznym pudełku znajduje się pięćdziesiąt przepisów na różne ciasteczka.

Orzechowe całuski czyli świątecznie łakocie II

W tym roku poza piernikami postanowiłam zrobić kilka rodzajów ciastek, aby nimi obdarować znajomych. Chcąc znaleźć coś niebanalnego, a zarazem nie bardzo czasochłonnego. Oba warunki spełnia ten przepis. Trzeba jednak pamiętać, aby zaraz po zrobieniu ciastek, jak tylko ostygną zamkinąc je do szczelnego pojemnika. W innym przypadku zaczną chlonąc wilgoć z powietrza i stracą swą kruchość i będzie po efekcie ;)

Przepis wynalazłam w starym numerze "Mojego Gotowania" (grudzień 2005). Gazeta ta leżała kilka lat miedzy nieużywanymi książkami kucharskimi, aby w tym roku zostac docenioną. Z tej gazety do świąt pokaże sie jeszcze na blogu kilka przepisów.

Składniki:

  • 3 białka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 200 g mielonych orzechów laskowych
  • 40 g siekanych orzechów laskowych (ja zastapiłam płatkami migdałowymi)
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • szczypta soli

Przygotowanie:

Białka ubić ze szczyptą soli na półsztywno. Stopniowo dodawać cukier, aż sie rozpuści, a piana będzie błyszcząca. Następnie dodać mielone orzechy, dokładnie wymieszać.

Masę nakładać do szprycy cukierniczej z duzym otworem. Wycisnąć po około 25 kuleczek na wyłożone papierem do pieczenia blachy.

Piec 15 minut w temperaturze 170 st. C. (Ja nie tym czasie nie wyciągnęłam ich z uchylonego piekarnika jeszcze przez kolejne 15 minut)

Ostudzone udekorować rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladzie i siekanych orzechach/migdałach. Po wyschnięciu schowac do szczelnie zamykanej puszki.

Pierniczki czyli świąteczne łakocie I

Mój specjał - przygotowuję go od już dobrych paru lat. Początkowo eksperymentowałam z różnymi przepisami na pierniki, ale ten (moim zdaniem) jest najlepszy. Pierniczki cały czas są miękkie (moja koleżanka, przyrównała je do katarzynek). Może nie w tym roku, ale w przyszłym. Polecam :)

To jeden z tych przepisów, który mam zapisany na pogiętej, otłuszczonej kartce :) To chyba coś znaczy, prawda? :) I niestety nie pamiętam źródła - kiedy spisywałam ten przepis nie sądziłam, że będę w przyszłości potrzebować takiej informacji do pisanego przeze mnie blogu.

Składniki:

400 ml miodu

1 i 1/4 szklanki cukru

3 duże łyżki kakao

125 g masła

4 jajka

1 kg mąki

1/2 szklanki kwaśnego mleka (ja używam kefiru)

3 łyżki sody

2 opakowania przyprawy do pierników

Przygotowanie:

Miód, cukier, kakao, masło oraz przyprawę do pierników wrzucić do garnka. Na małym ogniu stopić wszystkie składniki na gęsty i intensywnie pachnący syrop. Przestudzić.

Kiedy syrop będzie już chłodny dodać jajka, mąkę, mleko(kefir), sodę. Wymieszać. Kiedy ciasto będzie już gotowe, posypać wierzch mąką, przykryć ściereczką i odczekać około 2 godziny.

Po tym czasie kawałki ciasta rozwałkowywać na odpowiednia grubość i wykrawać pierniczki (ja lubię solidne, grubiutkie pierniczki :)). Ciasto może się mocno kleić, więc warto mieć pod ręka mąkę.

Piec w temperaturze 170 st C około 10-15 min.

To co powyżej widać, to efekt moich eksperymentów z lukrem i barwnikami spożywczymi. Chyba czeka mnie długa droga, by przestały przypominać pracę dziesięciolatki ;)

wtorek, 14 grudnia 2010
Bułeczki z serem

Tym razem na słodko. Kiedy za oknem pogoda nas nie rozpieszcza, trzeba sobie samemu poprawić w jakiś sposób nastrój. Najłatwiejszym sposobem jest upiec sobie coś na słodko :) Tak wiem, słodycze tylko na chwile poprawiają humor, by po tym czasie wywołać wyrzuty sumienia, z powodu zjedzonych kalorii. Ale póki co jest zima, przed nami dopiero świąteczne obżarstwo, więc wyrzuty zostawiam (jak zwykle) na styczeń ;)

Przepis znalazłam na blogu Arabeski. jeśli ktoś dotąd nie próbował tych bułeczek, musi zrobić to koniecznie. To chyba najlepsze drożdżówki jakie jadłam.

Składniki:

Ciasto drożdżowe:

  • 500 g mąki pszennej tortowej
  • 50 g drożdży świeżych lub 2 paczki suszonych
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 50 g masła
  • 1/3 szklanki oleju
  • 2 żółtka
  • opakowanie cukru waniliowego
  • 1/2 szklanki cukru

Masa serowa:

  • 250 g sera twarogowego
  • 1 jajko
  • 3-4 łyżki cukru
  • kilka kropli aromatu waniliowego

Lukier:

  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • kilka kropel gorącej wody

Sposób przygotowania:

Ze świeżych drożdży, łyżki cukru i kilku ciepłego mleka przygotować zaczyn. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 10 minut. W międzyczasie rozpuścić masło z cukrem i cukrem waniliowym, przestudzić.

Do dużej miski wsypać mąkę, dodać pozostałe składniki, w tym zaczyn i masło z cukrem. Wyrobić ciasto, kiedy będzie elastyczne, przykryć ściereczka i odstawić na godzinę do wyrośnięcia.

W międzyczasie przygotować masę serową - w misce wymieszać twaróg, jajko, cukier, aromat.

Po tym czasie wyjąc ciasto na oproszony mąką blat.  Rozwałkować na jak najcieńszy prostokąt (powinno się dać rozwałkować bez najmniejszych problemów - ciasto jest bardzo plastyczne). Na tak przygotowane ciasto nałożyć twaróg, pozostawiając "ramkę" około 1 cm. Złożyć ciasto na kopertę - z dłuższego boku do 1/3 wysokości. To samo zrobić z drugiej strony, tak aby ciasto przykryło całą masę serową.

Pokroić na 12 pasków, każdy skręcić przez środek - by przypomniał świderek. Ciasto nie musi już wyrastać. Piec 25 minut w temperaturze 180 st. C.

Ciepłe polukrować.

 

Hamburger

Na wstępie powiem tak - nie lubię hamburgerów. Do fast-fudów rzadko chodzę, a jeśli już tam coś kupię, to jest to kurczak (mam nadzieję, że nie zmiksowane, opanierowane resztki). Ale mimo to postanowiła zaeksperymentować z potrawą w domu. Sama upiekłam bułeczki (nie specjalne do hamburgerów, ale wciąż pszenne), mięso zmieliłam, doprawiłam i wyszło ... fast-fudowe niebo w gębie :)

Przepis znalazłam w książce, która kiedyś kupiłam w Lidlu - "Szybka kuchnia. Wykwintne smakołyki na każdy dzień". Mimo że jest ona nieprzypisana do żadnego autora, przepisy prezentowane w niej są proste i smaczne.

Składniki: (4 porcje)

  • 400-500 g mięsa mielonego (ja zmieliłam mięso z łopatki)
  • 50 g płatków owsianych
  • 2 łyżki ketchupu
  • 1 łyżka musztardy Dijon lub innej ostrej
  • 1 jajko
  • łyżeczka suszonego oregano
  • cebula
  • pomidor
  • sałata
  • 4 bułki
  • olej
  • sól, pieprz

Sposób przyrządzenia:

Mięso wymieszać z płatkami owsianymi, ketchupem, musztardą, jajkiem, oregano. Doprawić sola i pieprzem. Uformować cztery, płaskie kotlety. Rozgrzać olej na patelni, podsmażyć z obu stron kotlety. Zmniejszyć ogień do minimum i dusić kotlety przez około 7 minut, pilnując by się nie spaliły.

Cebule pokroić w talarki. Po zdjęciu mięsa z patelni, na tym samym oleju podsmażyć cebulę.

Bułki przekroić, podgrzać chwilę na grillu. Pomidora pokroić, umyć i wysuszyć sałatę. Na ciepłą bułkę położyć (w dowolnej kolejności) sałatkę, cebule, kotleta, pomidory, doprawić ketchupem.

Smacznego :)

Niestety zdjęcie mi nie wyszło...

poniedziałek, 13 grudnia 2010
Dorsz z ziemniakami i koprem włoskim z pieca

Ostatnio zaczęłam eksperymentować z rybami. Niegdyś były to tylko filety usmażone w panierce, rzadko kiedy pieczone, nie mówiąc już o gotowaniu. O tym ostatnim napiszę pewnie już niedługo, bo przymierzam się do użycia parowaru do przygotowania takiej rybki, póki co upiekłam rybę. Przepis nań znalazłam o grudniowym numerze "Kuchni", w dziale "Z notatnika Jamiego Olivera". Co prawda jego danie było z łososiem, jak użyłam naszego, bałtyckiego dorsza. Ogólnie - przepis nieco zmodyfikowany względem oryginału.

Składniki: (wychodzi obiad dla czterech osób lub dla dwóch na dwa dni)

  • 1 kg ziemniaków do pieczenia
  • 1 duża bulwa kopru włoskiego
  • 2 duże filety dorsza
  • pęczek pietruszki
  • 2 ząbki czosnku
  • 25 g zimnego masła
  • 1 łyżka startego parmezanu
  • sól, pieprz
  • oliwa

Sposób przygotowania:

Rozgrzać piekarnik do 220 st. C. Umyć ziemniaki (nie obierać), przekroić na połówki (jeśli są za duże to na ćwiartki). Bulwę kopru włoskiego pozbawić pędów, pokroić na ósemki, umyć. Zagotować wodę w dużym garnku, wrzucić do wrzącej, słonej wody ziemniaki i koper włoski. Gotować przez 6-8 minut, odcedzić i odstawić do odparowania. Po około 5 minutach przełożyć warzywa do naczynia żaroodpornego, doprawić solą i pieprzem, posypać połową pokrojonej natki pietruszki i drobno pokrojonym czosnkiem. Między warzywa włożyć kawałeczki zimnego masła, podlać oliwą. Wstawić do piekarnika na 30 min.

Przygotować rybę - pokroić na kawałki, natrzeć solą i pieprzem oraz resztą pietruszki.

Po 30 minutach wyjąć warzywa, posypać parmezanem, a na nich rozłożyć równomiernie ryby. Skropić oliwą i piec razem jeszcze 15 minut.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... PustaMiska - akcja charytatywna

Durszlak.pl