czwartek, 28 października 2010
Mielone kotlety z serem
Powiem tak - wszyscy, z którymi choć raz rozmawiałam o kotletach mielonych, mogę podzielić na dwie grupy - na tych, którzy uważają, że to najprostsze danie na świecie i na tych, dla których jest ono najbardziej skomplikowanym działaniem kuchennym. Ja dotąd przynależałam do tej drugiej grupy - moje kotlety rozpadały się na patelni, za nic nie przypominały tych mojej mamy, które były dla mnie wzorem. Ani pomoc bułki tartej, ani czerstwej, namoczonej bułki, nie przynosiły rezultatu. Posiłkowałam się wiec fixami, pełnymi glutaminianów sodu i innych cudownych składników, bo czasem mój mąż prosił o kotleciki na obiad. Teraz było podobnie, ale tym razem pomóc miał mi nasz nowy zakup - maszynka do mielenia. Od jakiegoś czasu zaczęłam omijać gotowe, mielone mięso, bojąc się jego niepewnego - bo zmielonego, składu. Maszynka więc miała (i ma) rozwiać moje wątpliwości. Zebrałam się więc na odwagę i zrobiłam kotlety. I pierwszy raz mi wyszły!
Chałka
Mam ostatnio trochę więcej czasu, więc nadrabiam zaległości filmowo - serialowe. Jedną z pozycji jest serial emitowany obecnie chyba przez trzy stacje telewizyjne (ja oglądam na Comedy Cental) - Seks w wielkim mieście. Oglądałam go kiedyś, po kryjomu, z wypiekami na twarzy, kiedy byłam licealistka i młodą studentką, ale nigdy nie udało mi się obejrzeć serialu od początku do końca. Dlaczego wybrałam informacje o tym serialu na początek wpisu. A to dlatego, że to historia z jednego odcinka zainspirowała mnie do przygotowania chałki. Charlotte dla swojego nowego mężczyzny postanowiła porzucić chrześcijaństwo na rzecz judaizmu i po zakończonym kursie przygotowała kolacje szabasową. Jakie było moje zdumienie, kiedy wśród przygotowywanych dań była chałka! Ten sam wypiek, dobrze znany z każdej piekarni, kojarzący mi się z dzieciństwem, kupowany zamiast drożdżówek - by na dłużej starczyło, jest tradycyjnym chlebem żydowskim - głównie Aszkenazyjczyków, podawanym podczas Szabasu lub święta Purim. Swego czasu interesowałam się kulturą judaistyczną, ale nikt mi o tym nie powiedział! Lubię dokonywać takich odkryć :)
wtorek, 26 października 2010
Babka cytrynowa
Jakoś się złożyło, że ostatnio obiady, które przygotowuję są albo "niefotogeniczne" - jak fasolka po bretońsku, albo na tyle banalne, że nie ma sensu ich publikować. Zostają mi więc wypieki - smaczne i interesujące. Bo jedzenie słodyczy stało się u nas świętem, dostępnym tylko w weekendy. A jak wiadomo - każde święto wymaga odpowiedniej oprawy. Co więc mogłoby być lepszego od własnoręcznie przygotowanego ciasta? A co do fasolki - zima przed nami i na pewno przepis na nią tu opublikuję.
wtorek, 19 października 2010
Obiad z resztek - czyli jak nie wyrzucić dobrego jedzenia
W weekend była moja siostra. Biedaczka nie jada mięsa (żartuję ;)) i ze względu na intensywny tryb życia, nie odżywa się za dobrze (głównie makaron lub ryż z warzywami!). Za każdym razem jak mnie odwiedza, staram się zrobić coś, czym można się najeść (niekoniecznie zdrowo), ale na dłuższy czas. Zrobiłam więc pizzę, z dużą ilością składników - wybierała moja siostra. Były tam pieczarki, cebula, brokuły, papryka, pomidory, dla siebie i męża, dodałam salami. Problem pozostał potem - co zrobić z połową cebuli, papryki, brokuła, kilkoma pieczarkami?
Tort czekoladowy z orzechami i owocami
Chcesz zrobić wrażenie na rodzinie, teściowej lub kimś innym? Zrób ten tort! Wykonanie nie zajmuje wiele czasu, a skuszą się na niego, nawet nielubiący słodyczy, troszeczkę uszczkną (choć nie powinny) karmiące matki, a kręcący na ogół nosami, wezmą drugi kawałek. Wiem, bo takie właśnie były reakcje osób próbujących tego ciasta na jednej z imprez rodzinnych. I te (moje również) westchnienia - "jakie ono smaczne".
czwartek, 14 października 2010
Naleśniki ze szpinakiem i fetą
Zaczęło się od tego, że któregoś dnia mój mąż wrócił z pracy i oznajmił, jakie niesamowite krokiety zjadł w pracy. No i że nie były z mięsem, bo do tej pory sądziłam, że tylko ten typ krokietów jest dla niego zjadliwy. A te były ze szpinakiem! Niestety, nie potrafię zrobić krokietów - placki zawsze wychodzą mi za grube, więc uznałam, że pójdę na skróty i zrobię naleśniki.
środa, 13 października 2010
Ciasto piaskowe
Rozpocznę od tego, że jestem dziwnym typem kobiety. Uwielbiam gotować, ale sprzątanie to według mnie najgorsza czynność, jaka należy do obowiązków domowych. Interesuję się modą, ale jak mam prowadzić na ten temat dyskusje, to się nudzę już po kilku pierwszych zdaniach. Nie oglądam seriali typu "z jak zazdrość", ale uwielbiam amerykańskie, jak choćby... - tu lista byłaby długa. Nie czytam też tzw. prasy kobiecej - ani z niższej, ani wyższej półki. Jednakże, co sobotę, jak mój mąż przynosi prasę, przeglądam zawsze Wysokie Obcasy. I na ogół, mimo że znajduje się tam wiele ciekawych artykułów, ja czytam na ogół jeden - felieton kulinarny. I właśnie w ten sposób odkryłam przepis na jedno z moich ulubionych ciast, na które na ogół wydaję w cukierniach dużo pieniędzy. A w przygotowaniu okazało się tak banalne...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... PustaMiska - akcja charytatywna

Durszlak.pl